Ostatnio pochowani
Najczęściej odwiedzani
Powiadom znajomego
ilość odwiedzin za ostatnie 7 dni: 66158
ilość odwiedzin: 66158
inne Zwierzęta Bezdomne kwatera 347 |
Album
Wspomnienia
| od kogo | wspomnienia |
|---|---|
| ZIW | do Pani od Skagenka, bardzo dziękuję za wpis. |
| Modlitwa kota | Panie mój, to prawda, że mam ostre pazurki! Ale używam ich tylko po to, Aby bronić się przed złymi ludźmi i groźnymi psami. Kiedy bawię się z dziećmi, moje pazurki są schowane, A moje łapki delikatne i mięciutkie. Dlaczego ludzie nie zostawią mnie w spokoju, Dlaczego przepędzają mnie z ciepłych piwnic w okrutne zimowe dni i ze śmietników, gdy wygłodniały pożywiam się wyrzuconymi przez nich resztkami? Głód jest taki straszny! Przecież oczyszczam ich domy, piwnice, śmietniki, podwórka i stodoły z myszy i szczurów, które roznoszą choroby i pustoszą ich spiżarnie! Proszę Cię Boże, ześlij mi czułego opiekuna, miskę strawy i ciepły kąt przy piecu lub kaloryferze. Pragnę zwinąć się, z pełnym brzuszkiem, w kłębuszek snu na kolanach dobrego człowieka-przyjaciela, Poczuć, jak jego ręka gładzi moje jedwabiste futerko i mruczeć ... mruczeć do skończenia świata. Amen. (Lidia Irla?) |
| p. Skagenka | TĘCZOWY MOST I URATOWANE ZWIERZĘTA Tego dnia, inaczej niż zazwyczaj przy Tęczowym Moście, ranek budził się chłodny i pochmurny, wilgotny jak moczar i ponury jak smutek. Nikt z niedawno przybyłych nie wiedział, co o tym sądzić, bo nigdy przedtem nie widzieli tutaj takiego dnia. Ale zwierzęta, które czekały tu na swojego człowieka wystarczająco długo, dobrze wiedziały, co się dzieje i zaczęły zbierać się na ścieżce prowadzącej do Tęczowego Mostu, żeby dobrze widzieć. Za chwilę oczom ich ukazał się pies-staruszek ze spuszczoną nisko głową i zwisającym bezwładnie ogonem. Zwierzęta, które przebywały tutaj już jakiś czas, od razu wiedziały, jaki los spotkał biedaczka, gdyż nazbyt często dane im było widywać podobnych nieszczęśników. Staruszek podszedł wolno, a w jego oczach malował się ból, chociaż na jego ciele nie widać było żadnych ran ani choroby. Inaczej niż pozostałym zwierzętom czekającym przy Tęczowym Moście, jemu nie została przywrócona młodość ani zdrowie. Kiedy tak szedł w stronę Mostu, patrzył na przyglądające mu się inne zwierzęta. Wiedział, że nie pasuje do nich i że im prędzej przejdzie na drugą stronę, tym szybciej będzie szczęśliwy. Ale niestety, kiedy dotarł do Mostu, drogę zastąpił mu Anioł, który przepraszając oznajmił mu, że nie będzie mógł przejść. Przez Tęczowy Most mogą przejść tylko te zwierzęta, które przyjdą tam ze swoim własnym człowiekiem. Nie mając się gdzie podziać, staruszek zawrócił i powlókł się w kierunku łąki nieopodal Mostu. Ujrzał tam grupkę zwierząt takich jak on sam ? starych i zniedołężniałych. Nie bawiły się ze sobą, lecz leżały tylko w milczeniu na trawie, ze smutkiem wpatrując się w ścieżkę wiodącą do Mostu. Dołączył więc do nich, patrząc na ścieżkę i czekając. Jedno z niedawno przybyłych tu zwierząt, nie rozumiejąc, co się stało, poprosiło inne, które przebywało tutaj już jakiś czas, o wyjaśnienie zagadkowej sytuacji. ?Widzisz, ten biedaczek to uratowany zwierzak. Zabrali go do przytuliska w takim stanie, jak go widzisz teraz i tam umarł posiwiały, z zamglonym wzrokiem. Nigdy nie opuścił przytuliska i odszedł z tamtego świata kochany tylko przez swojego wybawcę. Ponieważ nie miał żadnej rodziny, którą mógł obdarzyć miłością, nie ma nikogo, kto przeprowadziłby go przez Most.? Niedawny przybysz pomyślał chwilę, a potem zapytał: ?To co z nim teraz będzie??. I kiedy już miał usłyszeć odpowiedź, chmury nagle rozproszyły się, a mrok ustąpił. Do Tęczowego Mostu zbliżał się samotny człowiek, a wśród starszych zwierząt zapanowało poruszenie. Nagle całą ich grupkę otoczył złoty blask i znów były młode i zdrowe, jak za swoich najlepszych lat. ?Patrz teraz?, powiedziało drugie zwierzę. Niektóre z przyglądających się dotąd zwierząt podeszły do ścieżki, kłaniając się nisko zbliżającemu się człowiekowi. A człowiek zatrzymywał się przy każdym pochylonym przed nim zwierzęciu, głaszcząc go po głowie i drapiąc za uszami. Zwierzęta, które dopiero co odzyskały młody wygląd, ustawiły się rzędem i podążały za nim w stronę Mostu. A potem wszyscy razem przeszli przez Tęczowy Most. ?Co się stało??, zapytał nowo przybyły. ?To był wybawca. Zwierzęta, które z szacunkiem chyliły przed nim głowy, to te, które dzięki niemu znalazły nowe domy. One przejdą przed Most, gdy dołączą do nich ich rodziny. Te, które widziałeś, jak odzyskują młodość, to zwierzęta, które nigdy nie znalazły domów. Kiedy przybywa wybawca, wolno mu ostatni raz dokonać aktu wybawienia i przeprowadzić przez Tęczowy Most zwierzęta, dla których nie udało mu się znaleźć domu na ziemi?. ?Podobają mi się ci wybawcy?, powiedziało pierwsze zwierzę. ?Bogu też się podobają?, usłyszał w odpowiedzi. (znalezione w Internecie) |
| p.Ojry | Kacperku i Diano, dobrzy opiekunowie ze schroniska w Zielonej Górze upamiętnili Was na tym cmentarzu, stawiając Wasze nagrobki. Musiałyście być wyjątkowe szkoda,że nikt poza Waszymi opiekunami tego nie zauważył.Teraz zawsze wsród światełek,które stawiam Zwierzętom Bezdomnym znajdzie się i to dla Was. Bądźcie szczęśliwe posród innych niekochanych na tym świecie. |
| pani Ojry | Tyle w Was miłości,którą nosiłyście w Sobie. Niestety tu na ziemi nie znalazł się nikt,kogo mogłybyście nią obdarzyć.Mam nadzieję,że teraz tam,gdzie jesteście są z Wami dusze dobrych ludzi,którzy dają Wam ciepło i uczucia na które każde z Was zasłużyło. Pięknych i Radosnych Świąt. |
| Anna Preiss | Wy biedne, bezdomne, niekochane zwierzatka. Zycze wam wesolych swiat i przesylam przez Mikolaja wiele milosci i ciepla, ktorych nie bylo wam dane zaznac na ziemi. Nie wszyscy ludzie to bestie, nie wszyscy. Mamy wielkie serca, choc za malo w portfelach, by zajac sie wami wszystkimi. Wesolych swiat! |
| pani Maksia i Oskarka | Podobno dobro powraca ,a co dzieje się ze złem? Czyny nasze świadczą o nas , o naszym człowieczeństwie.Przed wiekami pewien filozof szukał człowieka... teraz miałby ogromny problem. A wystarczy spojrzeć w psie oczy ,tyle tam miłości ,przywiązania i wierności ,tyle uczucia.Prawdziwego, nie ludzkiego.. |
| pani Ojruni | Siada Pan Bóg wieczorem przy kominku, zmęczony W wysiedzianym fotelu, wreszcie w starych kapciach Wzdycha ciężko i smutno, potrząsając głową Ciężko być Panem Bogiem w takich trudnych czasach Panie... z pyskiem na Bożej nodze mruczy Boży Pies Ten Azor, ten z wioski pod lasem, ma za krótki łańcuch Widzę, że jesteś zmęczony, ale wiesz, jak to jest... I, Panie Boże, ta Bella, co oszczeniła się w lesie Umarła wczoraj. Z głodu. Anioł duszę już niesie. Ale wzięliśmy mamę, a dzieci zostały same... I w lesie psa ktoś przywiązał, bo miał już jego dość Daj żeby jeszcze dzisiaj szedł lasem inny ktoś Pomyśl o psach, które tęsknią, i wszystkich tych, co są głodne I o tych, które są bite, i wielu tych, co samotne I przejechanych na drogach ? żeby trafiły do Boga... Panie... jesteś zmęczony, ale wiesz, jak to jest One mnie proszą o ciebie, mruczy do Boga pies - dobrze już, dobrze, piesku, zrobimy wszystko w lot - z boku, na cichych łapach, skrada się Boży Kot... Barbara Borzymowska |
| pani Maksia i Oskarka | Kiedy odejdę ,postaram się przejść tęczowym mostem do Was,aby dać Wam choć trochę serca i miłości. Jest mi tak przykro , że wśród tylu ludzi nie znalazł się nikt... |
| pani Maksia i Oskarka | Wierzę głęboko ,że za TM jest niebo gdzie wszystkie zwierzęta ( zwłaszcza te niekochane i niepotrzebne ludziom )znajdą dobro i miłość. Zwierzęta są z nami ,służą nam ,pomagają ,cierpią dla nas i przez nas... A my...??? |
| OD KOCHAJĄCEJ TORESA ELI | Gdy przybyłem do twojego domu wszyscy byli mną zachwyceni bawili się ze mną i brali na ręce byli tacy radośni ale ja się balem ...... balem się ze znowu zostanę porzucony balem się ze znów zostanę sam balem się ze zostanę wyrzucony z waszych serc balem się ze się wam znudzę i wymienicie mnie na nowego przyjaciela balem się ze potraktujecie mnie jak zabawkę balem się ze PRZESTANIECIE MNIE KOCHAĆ balem się ze to wszytko powróci moja pani mówiła ze nigdy mnie nie porzuci a jednak to zrobiła dlaczego kłamała dlaczego dawała mi nadzieje ze do końca swego życia pozostanę z nią porzuciła mnie znudziłem się jej moje miejsce zastąpił nowy pupil odszedłem na bok oddałaś mnie oddałaś mnie bo on był fajniejszy bo to on był twoim nowym pupilem to z nim biegałaś teraz po lasach i po lakach to z nim się teraz bawiłaś to jego pieściłaś to on spal z tobą w łóżku a nie ja teraz kochałaś go a nie mnie !!!!!!! o mnie zapomniałaś ja już nie istniałem powiedz mi dlaczego ?? dlaczego mi to zrobiłaś !! jak mam teraz zaufać ludziom którzy mnie przygarnęli i pokochali powiedz mi proszę jak ?? !!!!!!! ty mnie opuściłaś ale wiedz to że na zawsze pozostaniesz w moim sercu. |
| OD KOCHAJĄCEJ TORESA ELI | Schronisko jest ubogie. Przez baraku deski Wieje wiatr i rozrzuca na posłaniach słomę. W boksach siedzą samotne, osowiałe pieski, Tęsknią za nieraz nigdy nie widzianym domem. |
| od p. Skagenka | "Człowiek, koń i pies wspinali się mozolnie po zboczu góry. Byli zlani potem i umierali z pragnienia, bo słońce grzało niemiłosiernie. Na zakręcie dostrzegli wspaniałą bramę, całą z marmuru, prowadzącą na wyłożony bryłami złota plac, gdzie biło źródło krystalicznie czystej wody. Wędrowiec zwrócił się do strażnika pilnującego wejścia; -Witaj! -Witaj wędrowcze! -Powiedz mi, cóż to za piękne miejsce? -To niebo. -Jakie to szczęście, że trafiliśmy do nieba! Jesteśmy bardzo spragnieni. -Możesz wejść i napić się do woli- odrzekł strażnik, wskazując źródło. -Mój koń i pies także są spragnieni. -Bardzo mi przykro, ale tutaj zwierzęta nie mają prawa wstępu. Wędrowcowi bardzo chciało się pić, ale nie zamierzał opuszczać w biedzie swoich przyjaciół. Z żalem podziękował strażnikowi i ruszyli w dalsza drogę. Wspinali się jeszcze bardzo długo i całkowicie już wyczerpani dotarli do starych, zniszczonych wrót prowadzących ku polnej drodze wysadzanej drzewami. W cieniu nieopodal leżał człowiek, z głową przykrytą kapeluszem. -Witaj!- odezwał się wędrowiec. wyrwany ze snu mężczyzna skinął tylko głową. -Umieramy z pragnienia, ja, mój koń i mój pies. -Pośród tych skał znajdziecie źródło. Możecie tam pić do woli. Kiedy już wszyscy ugasili pragnienie, wędrowiec podziękował nieznajomemu. -Wracajcie tu, kiedy tylko przyjdzie wam na to ochota. -Powiedz mi, jak się nazywa to miejsce? -Niebo. -Niebo? Przecież strażnik marmurowej bramy powiedział, że niebo jest tam! Wędrowiec poczuł się zbity z tropu. -Nic z tego nie rozumiem. Jak mogą piekło nazywać niebem? Pewnie niejeden człowiek dał się oszukać. -Tak naprawdę oddają nam wielką przysługę, bo tam zostają wszyscy, którzy są zdolni porzucić w biedzie swoich najlepszych przyjaciół... P.Coelho "Demon i panna Prym" |
| od pani Maksia i Oskarka | Dziękuję za pamięć o tych których nikt nie kochał,umarły smutne i same , często w cierpieniu. Nie mogę zrozumieć i nie zrozumiem okrucieństwa człowieka. Czy Bóg na pewno stworzył nas na swój obraz i podobieństwo.. |
| soncia od Kaktusa | piękna strona...samotne dzieci i zwierzęta są godne wielkiej miłości |
| OD KOCHAJĄCEJ TORESA ELI | Siedzi samotny pomiędzy kratkami, zaklęty w pustce i swej samotności. Spojrzy na ciebie smutnymi ślepiami W nadziei, że dasz mu choć trochę miłości. Nie trzeba majątków by, dać mu coś z siebie, by odmienić skazańca smutny los.Nie winny on przecież, i wart jest on ciebie jak prosi przez kratki wystawiając nos. i mogę gwarantować, że da wszystko,co może, by podziękować ci za szanse, której mu nikt nie chciał dać. I zawsze na duchu cię wesprze, wspomoże I zyskasz kogoś wiernego do końca życia swego, który będzie dawał, ani myślał brać. |
| OD KOCHAJĄCEJ TORESA ELI | Człowieku! - panie mój, przyjacielu. Przyjacielu z sercem jak głaz. Przykre, że takich jak Ty Jest tylu wśród was. Twa fascynacja mną prysnęła jak czar Wywiozłeś mnie daleko gdzieś Bo przeszkadzała Ci moja sierść. Na pożegnanie dostałem pięścią w nos. Skazałeś mnie na okrutny los Na głód i chłód Na bezlitosne pcheł kąsanie Nie na szybką śmierć Lecz na powolne w mękach konanie. Biegałem w amoku - łapy zdarłem do krwi. Nie odnalazłem powrotu - który mi się śni. Mój przyjacielu - czym dla Ciebie jest pies? Odpowiedź jest prosta Pies to nie istota - to zbędna, niepotrzebna rzecz. Pies - to tylko pies - bez serca, uczuć i łez. Czy źle Ci służyłem? - wiedz, że wszystko znosiłem - Pragnienie i głód. - Ataki Twej złości. - Przenikliwy ból. - Rozpaczliwą samotność długich dni. Nie byłem wcale głaskany Teraz to wiem - byłem po prostu niechciany. Człowieku! - obojętnie kim jesteś i jaki masz w życiu cel Wiedz - los mści się, czy tego chcesz, czy nie. l Ci których kochasz, poświęciłeś im tyle lat, Wierni zasadom coś wpajał im od lat Nie znając szacunku, pójdą w Twój ślad Zabiorą Ci godność, wywiozą gdzieś w świat. Wywiozą Cię do przytuliska dla ludzi, Ludzi niechcianych Nie wiem czy będziesz tam dobrze traktowany Szacunek w świecie ludzi jest mało znany Lecz wiem co czuł będziesz To co ja teraz czuję - tęsknotę i niezapomniany zapach Zapach, którym pachnie utracony dom. l płakał będziesz, aż braknie Ci łez. Uwierz! - mówi Ci to Twój pies. Sam sobie kiedyś zadasz pytanie Za co? - tak podłe traktowanie Za miłość, wierność i oddanie W zamian jest właśnie takie traktowanie. Nagle - jak we mgle widzę, coś o twarzy człowieka Rozchyla trawę - patrzy, niedowierza - czy to jest pies? Mówi - piesku kto ci to zrobił serce ma z kamienia. Nie - to nie złudzenie z wycieńczenia, To przyszła śmierć z twarzą człowieka - stoi i czeka. Wśród szumu drzew i wysokich traw, Wydaję moje ostatnie tchnienie. Człowieku! - przyjacielu ślę Ci przebaczenie Twój pies. l tak z braku szacunku i z ludzkiej głupoty W ponurym lesie, wśród wysokich traw To nie jedyne - ostatnie tchnienie Psów wyrzucanych od lat. |
| OD KOCHAJĄCEJ TORESA ELI | Smutne oczy jedno pragnienie jedno marzenie i jego spełnienie zza krat patrzy na świat Ile ma lat? Stary już czy jeszce młody Miałbyć szczęściem czy opcją nagrody na betonie zimnym leży jak szmata Niepotrzebny myślą że sie do niczego nie nada Patrza na niego ludzie z góry Nie widzą cierpienia z głowami po chmury To serce bije jeszcze jak może nadziei nie traci nie może koło nosa pusta miska i kraty mały smutny kłębuszek włochaty. |
| OD KOCHAJĄCEJ TORESA ELI | Wakacje... Rano bardzo wcześnie wstałeś i spakowałeś bagaże. Wziąłeś moją smycz, jaaaki byłem szczęśliwy! Jeszcze malutki spacerek przed urlopem - hurra! Jechaliśmy samochodem, a Ty zatrzymałeś się na skraju drogi. Drzwi otworzyły się, rzuciłeś kij, a ja biegłem, biegłem, aż go znalazłem i wziąłem w zęby, lecz gdy wróciłem, nie było Cię już! W panice by Cię znaleźć obszukałem wszystkie zakamarki.....niestety bezskutecznie! Z dnia na dzień stawałem się coraz słabszy. Pojawił się obcy mężczyzna, założył mi kaganiec i zabrał ze sobą. Wkrótce znalazłem się w klatce gdzie czekałem z utęsknieniem na Twój powrót, lecz Ty nie przyszedłeś. Otworzono klatkę. Nie..... to nie byłeś Ty - to był ten człowiek, który mnie znalazł. Zabrał mnie do pomieszczenia gdzie czuło się śmierć. Nadeszła moja godzina! Kochany mój właścicielu, ja wiem, że Ty wiesz, iż ja, pomimo cierpień jakie mi zadałeś, ciągle widzę obraz Twój przed sobą i gdybym kiedykolwiek wrócił na ziemię - przybiegnę do Ciebie, gdyż...... .......kocham Cię bardzo.......! |
| OD KOCHAJĄCEJ TORESA ELI | "Schronisko" Na skraju miasta jest takie miejsce dawno już zapomniane, gdzie skupiono całe psie nieszczęście, przez nikogo niechciane i już dawno niekochane. Szary mur, posępny ,wysoki skrywa za sobą rzędy boksów, ciasnych, zimnych i dusznych... Przez dziurę w daszku kapią krople wody ...zimno, smutno, ponuro. Zapytasz: czy to więzienie? Odpowiem tak... Więzienie dla tych niechcianych, codziennie porzucanych - naszych czworonożnych "małych braci". Popatrz, za kratami widać wychudłe ciałka o mądrych oczach... Pytasz śpią?...Odpowiem ... tak śnią o domu, który kiedyś był, lub którego nigdy nie miały, o porannych pieszczotach, o "własnym "panu", który przecież kiedyś mówił ,że kocha , o wspólnych spacerach do lasu ... Nad tym mrocznym miejscem unosi się dziwna aura... Słyszysz? Słychać szczekanie, które co raz przecina bolesne wycie i skomlenie... Słyszysz? Co raz słychać odgłos toczonej walki na śmierć i życie. Ciężko obronić się przed ostrymi kłami... W tym mrocznym miejscu zamknięto wszystkie psie historie, z dala od ludzi, bo tak najwygodniej. Nie widzisz więc nie ma... Sam się oszukujesz ,że takie miejsce nie istnieje. |
| OD KOCHAJĄCEJ TORESA ELI | Jeśli kiedyś duma nadmierna z człowieczeństwa w tobie zagości, pójdź do schroniska niechcianych uczuć, przechowalni niepotrzebnych miłości. W każdej klatce mieszka ciężka dola. Między pręty smutek wciska nos. I na pewno nie załatwia sprawy wzruszenie ramion, no cóż, taki los. Może, kiedy tam się wybierzesz, smutne oczy zawładną twym sercem i już będzie jedna miłość potrzebna, jednej stanie się kres poniewierce. Potem będziesz miał już samą radość: psa z milionem merdających ogonów. I z pewnością szybko się przekonasz, że to lepsze od fałszywych ukłonów. |
| OD KOCHAJĄCEJ TORESA ELI | ?Oddam Ci całą moją miłość, Oddam Ci całe moje serce, Oddam Ci nawet moją dusze, Tylko mnie przytul, weź na ręce. Spojrzę Ci wtedy ufnie w oczy, Wtulę swój nosek w Twoje ramię, Przyrzeknę wierność już na zawsze ? A tej przysięgi nic nie złamie. Więc daj mi tę ostatnią szansę, Pomóż w bolesnej mej udręce, Stanę się całym Twoim życiem, ?Tylko mnie przytul, weź na ręce?? |
| OD KOCHAJĄCEJ TORESA ELI | Pies przewodnik niewidomych, Pies ratownik, Pies przyjaciel, Pies stróż... Bez niego ani rusz! Więc nie zostawiaj psa pół dnia samego, To zwierzę stadne nie zapomnij tego! I dzieci ucz szacunku do zwierzaka, Bo jak ugryzie, to z twojej winy będzie draka! Pies potrzebuje ruchu do zdrowego życia, Więc nie funduj mu swoim lenistwem okazji do tycia! Nie traktuj psa, jak służącego swego, Bo zmarnujesz zwierzaka tego! Przemyśl człowieku drogi, Nim pies przekroczy domu twego progi Co dasz mu za jego oddanie? Gdy nie spełni twoich marzeń, co się z nim stanie? Porzucenie? Schronisko? Proszę przemyśl wszystko! Kochaj, szanuj i dbaj, To, co w ludziach najlepsze, z siebie daj, Bo tym się różni świat zwierząt od ludzkości, Że ci drudzy mają obowiązek odpowiedzialności! ...By żadne zwierzę przez ludzi nie cierpiało I należny mu szacunek miało... |
| Kasia od Soni Pączusia | Całkowicie się zgadzam ze wszystkim co napisaliście Wy Dobrzy Ludzie na tej stronie...jaki człowiek potrafi być podły i okrutny...Dodaję kwiatuszki dla tych Biednych Stworzonek.. |
| od Najdusi | "On wróci" Franciszek J. Klimek Zapłacz, kiedy odejdzie, jeśli Cię serce zaboli, że to jeszcze za wcześnie choć może i z Bożej woli. Zapłacz, bo dla płaczących Niebo bywa łaskawsze, lecz niech uwierzą wierzący, że on nie odszedł na zawsze. Zapłacz, kiedy odejdzie, uroń łzę jedną i drugą, i - przestań nim słońce wzejdzie, bo on nie odszedł na długo. Potem rozglądnij się w koło, ale nie w górę; patrz nisko i - może wystarczy zawołać, on może być już tu blisko... A jeśli ktoś mi zarzuci, że świat widzę w krzywym lusterku, to ja powtórzę: on wróci... Choć może w innym futerku |
| OD KOCHAJĄCEJ TORESA ELI | Litania Wigilijna "Boże Ojcze, Panie Wszelkiego Stworzenia w tę noc Narodzenia Twego Syna prosimy Cię: od kopnięć, od ciosów łopatą od razów kijami od przekleństw i pomstowań wybaw nas Panie... od głodu i zimna, od wiatru i śniegu od skwaru i pragnienia wybaw nas Panie... od drutu kolczastego od łańcucha na szyi wybaw nas Panie... od okrucieństwa dzieci wybaw nas Panie... za nasze wykłute oczy za wybite zęby, połamane żebra i nogi rozpłatane brzuchy wybacz im Panie... Matko Boża, Opiekunko każdego bezdomnego stworzenia wstaw się za nami... za podpalone, za uduszone, za powieszone, za zagłodzone, za skatowane, spływające krwią strzępy, co były zwierzęciem, za zamęczone dla nauki, za wszystkie ofiary ludzkiego bestialstwa módl się o Pani... za skomlące z trwogi, za jęczące z bólu, za pragnące miłości, za umierające w męce módl się o Pani... Opiekunów, co dom dzielić będą z nami i chleb i posłanie i dzień swój każdy, po nasze skonanie racz dać nam Panie... Ugaś pragnienie, ucisz cierpienie i miej nas w Swojej opiece W godzinie śmierci człowieka.... ...wybacz mu Panie." |
| OD KOCHAJĄCEJ TORESA ELI | Gdy byłeś mały nosili cię na rękach Spałeś z nimi w łóżku i byłeś kochany Potem cię zakuli w ciężki łańcuch przy budzie I resztę życia spędziłeś zakuty w kajdany Potem kilka lat nawet cię karmili Tym co świniom dawali obierki i wodę Potem wyjechali i cię zostawili Tak samo jak krowę, dom czy stodołę Potem jeść ci dawali jak sobie przypomnieli Średnio raz na tydzień, tego co świnie nie chciały W zimie marzłeś straszliwie i wciąż głodowałeś W lecie umierałeś z pragnienia lecz ci pić nie dali Obcy ludzie mieli więcej litości nad tobą Niż ci co cię wybrali do pilnowania obory Obcy ludzie ci w sklepie jedzenie kupowali Poili, czyścili, kochali i głaskali I przyszła sroga zima gdy obcych zabrakło Bo Obcy byli zbyt chorzy aby Cię odwiedzić Czekałeś i chudłeś bo przecież głodowałeś Aż w końcu ciało nie wytrzymało i zachorowałeś Przyjechali Obcy, ale jeść nie chciałeś Chciałeś tylko dotyku ciepłej ręki Obcej Pani Potem wyjechali bo nie mogli Cię zabrać A ty zamknąłeś oczy bo już zamarzałeś Smierć przyszła bez bólu wraz z drętwieniem ciała Pamiętałeś tylko głaskanie Obcej Pani I wreszcie nikt cię nie głodzi wreszcie ci nie jest zimno Wreszcie jesteś wolny od swoich męczarni. Wreszcie jesteś wolny od ludzkiej niewoli. |
| Angelika | Bardzo współczuje wszystkim zwierzętom .....:( |
| OD KOCHAJĄCEJ TORESA ELI | Aż serce się kraje jak patrzy się na cierpienie zwierząt, dlatego ja po stracie mojego kochanego Toreska zdecydowałam się na adopcję psa prawie dwuletniego by dać mu ciepły i pełen miłości dom ale niestety nie da się uratować wszystkich zwierząt ponieważ nie każdy człowiek potrafi pokochać zwierzaka całym sercem i żyć tak by nigdy dany zwierzak nie cierpiał. Dużo jest ludzi co biorą psa bo mały, śliczny a gdy urośnie to już jest nie potrzebny i wyrzuca go , bo dużo ludzi nie rozumie,że zwierzę to istota i ona czuje to nie jest śmieć czy rzecz ,że w każdej chwili można wyrzucić bo się zepsuła, czy znudziła. Pies to istota Boża i tylko wystarczy go pokochać a on odwdzięczy się na miłość i ciepły przytulny dom i dobre traktowanie 1000 krotnie większa miłością i wiernością aniżeli my możemy mu dać , bo naprawdę warto kochać zwierzaka, bo wtedy staje się piękniejszy dla nas świat, bo wiemy ,że ktoś też bardzo mocna nas kocha i zawsze w domu wiernie na nas czeka. Niestety tak jest stworzony ten świat ,że nie wszystkie zwierzęta mają szczęśliwy i kochający dom a ich życie na ziemi jest udręką ale mam nadzieję ,że tam za TM wszystkie zwierzęta są traktowane jednakowo i są tam szczęśliwe, kochane i nigdy niczego im nie brakuje. |
| OD KOCHAJĄCEJ TORESA ELI | Słońce już zaszło, księżyc na niebie, Po polnej drodze biegnie pies. Wbiega radosny na swoje podwórze, Gdzie moja pełna miska jest? Nasz ty biedaku, futrzaku miły, Na zbytki wszelkie straszny padł cień. Zły twój gospodarz miskę wyrzucił, Czarny dziś nastał dla ciebie dzień. Ciemno w stajni, głucho w oborze, Zwierzak chce myśli odpędzić złe. Może założyć w końcu obroże, Stan kawalerski zostawić w tle? Patrzy, któż bieży ścieżyną? Lekko, powabnie i z gracją, Jakby była ze snu boginią, Jakby była wykwintną kolacją. Cóż to za pudel piękny i młody, Och... jaka cudna terierka Nieprzeciętnej psiej urody, Nieśmiało na niego zerka. Ona go tuli do psiego serca, On o swym pe@@@ej prawi. Nie płacz maleńki, ja ci pomogę - Żabka się z tobą zabawi... Raz, drugi, trzeci, aż po świt blady, Sierść mu się pokryła potem, Ja już nie mogę - rzecze do suczki, Chyba tu padnę pod płotem. Jak powiedział, tak też się stało. Gospodarz kopie mu dołek. Oczy na wierzchu, uszy opadły, A kłosie stoi, jak kołek. Zwłoki zakopał, tabliczkę przybił - Takiej treści napis dał: \"Był mocny w gębie, mocny też w łapkach, Lecz słabą biedak kondycję miał...\" |
| OD KOCHAJĄCEJ TORESA ELI | Leży i czeka, tęsknie wypatruje lecz to jeszcze nie dziś. Kolejne dni mijają w samotności i strachu nadal tli się nadzieja, jeszcze mnie nie zauważono nie wybrano smutek spływa po mordeczce, jak łza, która płynąc zabiera kolejne marzenia. już tylko pustka została i rezygnacja, cichy w kąciku-nikt nie słyszy, nikt nie widzi... tak aby doczekać zachodu słońca... I tylko jak echo pobrzmiewa przeraźliwe wycie zrodzone z tęsknoty w otchłani martwej turni... Tułałem się po świecie... nie sam lecz teraz już nikogo nie mam Ktoś kiedyś głaskał, przytulał, kochał Lecz bardzo często nade mną szlochał i szeptał do ucha, tak cicho bardzo że Nim na tym świecie gardzą że coś Nas kiedyś rozdzieli i każdy inny los podzieli że dla dobra mojego przecie już nie bedziemy sie tułać po świecie... Że ja zostane... że cieplej będzie a wcale nie jest... czy kiedyś będzie?? |
| Bela | Bardzo smutne zdjęcia. Czy to człowiek jest za to odpowiedzialny? To takie smutne. Ale jest nadzieja, że może kiedyś..., człowiek przypomni sobie zadanie jakie otrzymał o Pana Boga. Wierzę w to i modlę się o to. |
| od p.Ojry | Mój wiatronogi Boże koni Czy ty naprawdę widzisz wszystko? Strach, ból i głód, i krew, i śmierć? Nie ma nikogo z mojej stajni i nie znam drogi na pastwisko Bardzo się boję, Panie mój Tutaj tak ciasno jest i ciemno I taki bardzo jestem sam, Choć tyle koni jedzie ze mną Boże, z ogonem bujnym i grzywą gęstą Ja przecież jestem Przecież byłem Na Twoje podobieństwo Nikt by w to teraz nie uwierzył Nic z tego nie zostało Czterokopytny Boże, spraw By umieranie nie bolało Jeszcze o jedno Cię poproszę Nim wszystko będzie końcem Niechaj na przekór wyśnię sen Że galopuję w słońce I pędzę wprost w promieni blask Pękają chmury w niebie A ja nie czuję więcej nic I mknę i gnam do Ciebie |
| od bliskich Oskara | Serce peka gdy widzi sie tyle nieszczescia zwierzat obok nas...nasze zwierzaki sa kochane, szanowane i zaopiekowane...nie wszystkie maja tyle szczescia i ich los jest bardzo smutny. miejmy nadzieje, ze za Teczowym Mostem wszystkie sa tak samo szczesliwe...niech spoczywaja w spokoju. |
| Bela | To dobrze, że budzą się nasze sumienia. A człowieczeństwo dochodzi do głosu. Chrześcijanin ma obowiązek dany bezpośrednio od Boga (Rdz 1, 28) dbać między innymi o zwierzęta. To smutne, że nie przestrzegamy podstawowych przykazań. Ale jednocześnie dobrze, że zaczynają się budzić nasze sumienia. I może kiedyś - wierzę w to mocno - będziemy z szacunkiem traktować wszelkie istoty żyjące. Bo on także zostały stworzone przez Wszechmogącego i zostały nam poddane pod opiekę - a nie wyzysk. |
| gość | "List psa do czlowieka" Jak mogłes? Kiedy byłam mała, moje błazeństwa smieszyły Cie do łez. Nazywałes mnie swoja dziewczynka. Zostałam Twoim najlepszym przyjacielem pomimo wszystkich pogryzionych butów i zamordowanych przeze mnie poduszek. Kiedy byłam "niegrzeczna" groziłes mi palcem i pytałes: "jak tak możesz?", ale już za chwile ustępowałes. Przewracałam sie na plecy, a Ty drapałes mnie po brzuszku. Troche dlugo trwało zanim przyzwyczaiłam sie do życia w mieszkaniu. Ty byłes ciagle okropnie zajęty, ale pracowalismy nad tym wspólnie. Pamiętam, jak sypiałam w Twoim łóżku z nosem wtulonym pod Twoje ramie. Kiedy tak zwierzałeś mi sie ze swoich najskrytszych mysli i pragnień wierzyłam, że moje zycie nie może już być doskonalsze. Chodzilismy na długie spacery i razem biegalismy po parku. Jedlismy razem lody (ja dostawałam tylko wafelek, bo "lody nie sa zdrowe dla psów", tak mówiłes). W domu ucinałam sobie długie drzemki w promieniach słońca, czekajac aż wrócisz z pracy. Wreszcie zaczałes spędzac tam coraz wiecej czasu i rozgladac sie za ludzkim partnerem. Czekałam na Ciebie cierpliwie, pocieszałam, kiedy spotkało Cie rozczarowanie, kiedy miałes złamane serce. Nigdy nie besztalam Cie za nieodpowiednie decyzje, i skakałam z radosci kiedy wracałeś do domu zakochany. Ona, Twoja żona, nie lubi psów. Mimo to powitałam ja w naszym domu, okazalam jej szacunek i posłuszenstwo. Ty byłeś szczesliwy, wiec ja też. Kiedy urodziły sie Wasze dzieci, tak jak Ty byłam zafascynowana ich zapachem i różowoscia, i tak jak Ty, chciałam sie nimi opiekować Tylko, że ona i Ty martwiliscie sie żebym nie zrobiła im nic złego, wiec spędzałam większosć czasu wygnana do innego pomieszczenia. Zostałam "więźniem miłosci", chociaż tak bardzo chciałam okazać im swoje uczucia. Kiedy troche podrosły, zostałam ich przyjacielem. Wczepiały sie w moje futro i podażały za mna niepewnym kroczkiem, zagladały mi w uszy, wsadzały do oczu palce i całowały w czubek nosa. Uwielbiałam ich pieszczoty -Twoje stały sie przecież takie rzadkie. Gdyby było trzeba broniłabym Twoich dzieci własnym życiem. Wslizgiwałam sie im do łózek i słuchałam szeptanych do mojego ucha sekretów i najskrytszych marzeń. Razem nasłuchiwalismy, czy nie wracasz z pracy. Kiedys, dawno temu, kiedy ktos pytał, czy masz psa, wyciagałes z portfela moje zdjęcie i opowiadałes im o mnie. Przez ostatnie lata odpowiadałes tylko krótko "mam" i zmieniałes temat. Z "Twojego psa" stałam sie "jakims psem" i miałes za złe każda sume, która musiałes na mnie wydać. Ostatnio dostałes propozycje nowej pracy. Razem z rodzina przeprowadzisz sie do innego miasta. Niestety, w nowym miejscu nie można trzymać zwierzat. Podjałes własciwa decyzje. Twoja rodzina dużo na tym zyska. Kiedys ja byłam Twoja jedyna rodzina... Cieszyłam sie jak zwykle na przejażdżke samochodem, kiedy wyruszylismy w droge do schroniska. Schronisko pachniało brakiem nadziei i strachem wszystkich psów i kotów. Wypełniłes formularz i powiedziałes "Na pewno znajdziecie jej dobry dom". Wzruszyli tylko ramionami i popatrzyli na Ciebie ze smutkiem. Dobrze wiedzieli, co czeka psa w srednim wieku, nawet takiego z papierami. Siła odgiałes zacisnięte na mojej obroży palce swojego syna, który krzyczal "Tato, prosze nie pozwól im zabrać mojego psa!" Martwie sie o niego. Dałes mu własnie piękna lekcje przyjaźni, lojalnosci, miłosci, odpowiedzialnosci i szacunku dla zycia... Unikajac mojego wzroku poklepałes mnie po głowie. Uprzejmie odmówiłes zabrania obroży i smyczy. Musiałes isć, miałes umówione spotkanie. Kiedy wyszliscie, usłyszałam jak dwie miłe panie rozmawiaja ze soba na mój temat. "Musiał wiedzieć, ze wyjeżdża już dawno. Dlaczego nie znalazl psu innego domu?" powiedziała jedna, a druga dodała: "Jak mógł?" W schronisku dbaja o nas na ile pozwala ich napięty program dnia. Karmia nas rzecz jasna, ale nie mam jakos apetytu. Na poczatku za każdym razem kiedy ktos przechodził koło mojego boksu podbiegałam majac nadzieje, ze to Ty, ze zmieniłes zdanie, że to wszystko był tylko zły sen, albo że przynajmniej to ktos, komu by na mnie zależało, ktos, kto by mnie uratował. Kiedy zdałam sobie sprawe, że nie mam co konkurować z rozesmianymi szczeniakami, nieswiadomymi własnego losu, zaszyłam sie w kacie i czekałam. Słyszałam jej kroki, kiedy pod koniec dnia szła po mnie. Poprowadziła mnie między wybiegami do oddzielnego pomieszczenia. Panowała tam błoga cisza. Posadziła mnie na stole, podrapała za uszami i powiedziała, żebym sie nie martwiła. Serce waliło mi w oczekiwaniu na to, co miało sie zdarzyć. Czułam też ulge: nadszedł koniec udręk dla więźnia miłosci. Zaczełam martwić sie o te kobiete - taka już mam nature, tak samo bałam sie o Ciebie. Żeby ciężar, który dzwiga, nie przygniótł jej. Kobieta delikatnie założyła na mojej łapie opaske. Łza poleciała jej po policzku. Chciałam pocieszyć te kobiete tak jak pocieszałam Ciebie lata temu i polizałam ja po twarzy. Pewnym ruchem wkłuła mi igłe do żyły i poczułam, jak zimna substancja rozchodzi sie po moim ciele. Zasypiajac spojrzałam w jej dobre oczy i szepnełam cichutko: "Jak mogłes ?" Kobieta rozumiała psi jezyk. "Tak mi przykro" powiedziała, a potem przytuliła mnie i pospiesznie tłumaczyła, że pomoże mi znaleźć sie w lepszym miejscu. Nikt tam o mnie nie zapomni, nie skrzywdzi ani nie porzuci, to miejsce pełne miłosci i swiatła, inne niż na ziemi. Zbierajac resztki energii leciutko poruszyłam ogonem, próbujac wyjasnic kobiecie, ze to nie do niej były moje ostatnie słowa. To do Ciebie, mój Ukochany Panie, mówiłam. Będe zawsze mysleć o Tobie i czekać na Ciebie po tamtej stronie. Życze Ci, żeby każdy był Ci tak wierny jak ja. |
| od O. | Tam będziesz młody, jak kiedyś na Ziemi Co to ból zapomnisz, szybko i na zawsze Nigdy głód nie zajrzy w oczy Twoje smutne Bo i oczy będą radosne jak nigdy Za Tęczowym Mostem śnić będziesz o Ziemi Ziemi ludzkiej, której nigdy nie znałeś Świecie gdzie cierpienie i przemoc nieznane Świecie, w którym zwierze zwyczajnie KOCHANE... |
ilość odwiedzin za ostatnie 7 dni: 66158
ilość odwiedzin: 66158